niedziela, 30 sierpnia 2026

Gdy rozrywka zaczyna szkodzić wychowaniu

W poprzednich postach, odnosząc się do koncertów p. S, pisałam nie tylko o niezgodzie na wulgarne i dwuznaczne teksty, ale i odpowiedzialności rodziców, zabierających swoje pociechy na tego typu imprezy. Wspomniałam również o ludziach, którzy powinni być szczególnie wyczuleni na jakość rozrywki – nauczycielach, organizatorach eventów w placówkach mających nazwę "Kultura”. Nie wiem jednak, jak odnieść się do wydarzenia, organizowanego przez Kancelarię Prezydenta - „Przyszłość.pl” . Z jednej strony poważna nazwa, piękne założenia – „Przyszłość.pl to dwa dni rozmów, debat i inspirujących spotkań poświęconych przyszłości Polski. To przestrzeń do wymiany poglądów, zadawania pytań i przedstawiania własnych pomysłów.” – z drugiej koncert Skolima. I chociaż dedykowany jest on, tak jak całe spotkane młodzieży, a osoba z Kancelarii Prezydenta mówi, że „wulgarnych treści podczas występów w Juracie ma nie być”, to jednak dodaje „Zdajemy sobie sprawę, że są takie teksty (Skolima – przypisek redakcji), a piosenki będą dopasowane do odbiorców." Czyli co? „Robię ją na blacie” nie będzie, czy będzie? Czy ten fragment jest dopasowany do odbiorców? W końcu są dorośli (od 18 do 26 roku życia), wiedzą o co chodzi. Czyli, jeśli artysta będzie wulgaryzował miłość, seks, wszystko będzie ok? Nieważne, że w Juracie tego nie ma być. Sam fakt występu człowieka, który robi olbrzymią szkodę wychowawczą, jest dla mnie nie do przyjęcia. I nie można tego tłumaczyć tym, że „Słuchamy od groma amerykańskich czy brytyjskich piosenek, w których te teksty są przerażające, obleśne. U mnie wszystko jest, nawet jak są pikantne wątki, dwuznaczne (...) Dzieci to śpiewają, jeśli nie ma w tym agresji, czy czegoś nieumiejętnie ukrytego, to uważam, że nic złego w tym nie ma". Nieliczna grupka dzieci zna na tyle język angielski, żeby rozumieć treść. A może…prezydencka córka zna? Na koncercie chyba jej nie było. Z rolki (Skolim podpisuje plakat dla niej, obok stoi zadowolona Pierwsza Dama) wynika, że będą (8-latka i jej koleżanki) „gdzieś z boku”. Artysta nie traci jednak nadziei „Na scenę pójdziecie, co? I zaraz prostuje „Ale dziewczyny może przyjadą na koncerty”. Jasne – z rodzicami. Będą miały pamiątkę na całe życie, gdy wystąpią na scenie i będą podśpiewywać…Upss. Chyba się zagalopowałam. Pewnym ludziom z pewnej sfery nie wypada. I mimo, że w tym towarzystwie znjadują się osoby broniące zaciekle króla latino – „Artyści grają różne role, na przykład aktorzy. Też przeklinają, wcielają się w różne postaci. Oddzielamy te rzeczy.” – ja nie uważam, żeby to był argument na „wybielenie” szkodliwosci jego „muzyki”. Nie można też argumentować, że „Skolim dzieli się profitami ze swojej twórczości. To jest najważniejsze.” Najwaziejsze jest „DOBRO” dzieci. Mam olbrzymią niezgodę na edukacja seksualna serwowaną przez artystę. Czyżby miała ona zastąpić tę, na której wprowadzenie w szkołach (jako obowiązkowej) nie było zgody prawicy i organizacji prorodzinnych? Opcja fakultatywnego modułu dotyczącego zdrowia seksualnego jest do przyjęcia tylko w przypadku, gdy będziemy mieć gwarancję, że rodzice i opiekunowie dzieci staną na wysokości zadania i będą przekazywać te treści w sposób odpowiedzialny i spójny. Obawiam się, ze jednak zostanie „podwórko” i internet. A że jest on głównym dostarczycielem tego typu wiedzy, wystarczy spojrzeć na wyniki badań, które dla Was zebrało AI.

piątek, 28 sierpnia 2026

Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie

Wczoraj pisałam o Alei Gwiazd w Śremie i uhonorowaniu kolejnego bożka młodych. Zaraz później natrafiłam na film z koncertu pana S. w moim rodzinnym mieście :-( Na scenie MOK-u (Miejski Ośrodek Kultury), która wcześniej była areną dla prawdziwych artystów, chociażby Joanna Dutkowska Band, Bullseyes z Darkiem Łukasikiem (nota bene moim byłym utalentowanych sąsiadem) i Mateuszem Jarząbkiem. Jak to się stało że miejsce mające w nazwie słowo „kultura” gościło „artystę”, którego muzyka z kulturą nie ma nic wspólnego?! Niestety nie rozumieją tego nie tylko organizatorzy (a może rozumieją, ale pecunia non olet), ale i rodzice maluchów, uczestniczących w tym oburzającym wydarzeniu. Szczególne mam tu na myśli jedną z mamusiek, której rolkę na Instagramie wyśledził Adam Weber, muzyk i przedsiębiorca muzyczny. Komentując wypowiedź pani W. (skądinąd nazwsko tej pani jest mi znane) odniósł się do jej oburzenia, że „ludzie się pos..ali w komentarzach potem, jak wstawiłam nagranie kiedy moja córka (9-latka – tak a propos) śpiewa na koncercie ze Skolimem na scenie”. Nie rozumiejąc słowa patologia, broni zaistniałej sytuacji – „moja córka była szczęśliwa, śpiewała, tańczyła, weszła na scenę i będzie miała wspomnienia na całe życie, jakich wy mieć nie będziecie”. Cóż – tego typu wspomnienia, jakie zafundowała swojej córce pani W.  na pewno w przyszłości bardzo jej się przysłużą. Nie tylko pod kątem wpływu na psychikę, również ze względu na ewentualną karierę. A internet niczego nie zapomina. 

Polecam obejrzenie całego filmu. Brawa dla pana Adama! A wy Rodzice, przemyślcie na przyszłość rozrywkę, jaką fundujecie Waszym dzieciom i uwieczniacie w social mediach, nie zważając na konsekwencje, nie szanując prawa dziecka do ochrony swojego wizerunku. Miejcie też na względzie, nie tylko dobro swoich dzieci. Wszak „Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie”. 

czwartek, 27 sierpnia 2026

Wulgaryzmy i dwuznaczne teksty - gdzie leży granica?

Minęło prawie pół roku od mojej ostatniej aktywności na blogu. Powodów kilka. Najważniejsze to: życie w dobrostanie cyfrowym - ucieczka od SM oraz niezgoda na algorytmy, które promują hejt, agresję, treści kontrowersyjne, powodujące silne emocje i konflikty, gniew, oburzenie, lęk, a nawet obrzydzenie. Nie mogę jednak milczeć obserwując narastanie zjawiska wysoce szkodliwego - wulgaryzmów i dwuznaczności w hitach, które trafiają do najmłodszych. 

Każdy czas ma swoich "twórców". Gdy zaczynałam przygodę trenerską na topie byli patostreamerzy - Gural, Rafatus, Magical - ukazujący relacje na żywo z alkoholem, bójkami, agresją i wyzwiskami. Obok nich funkcjonowała grupa youtuberów, którzy z agresji, hejtu, sadyzmu i wulgaryzmów uczynili sobie sposób na dostatnie życie. Wiadomo - algorytmy karmią się takimi treściami, a ruch na stronie przekłada się na większe pieniądze – z reklam, sprzedaży gadżetów, z biletów na spotkania z "bohaterami" - Wielki Gimper, IsAmUxPompa, TheNitroZyniak... Kolejną grupę "artystów" poznałam ucząc plastyki (krótki epizod w karierze belferskiej). Miałam zwyczaj organizować (na życzenie uczniów pewnej klasy piątej) koncerty życzeń. Twierdzili, że lepiej im się pracuje przy muzyce. I oto dane mi było zaznajomić się z "dziełami" "Mademoiselle” — Blacha 2115, "Wytrzymajmy dwa tygodnie” — Cypis ft. Ziro. Zszokowana wyborem młodych ludzi, rozpoczęłam dyskusję na temat "wartości" przedstawianych w utworach. To, co dla mnie stanowiło powód, do delikatnie mówiąc "niesmaku", dla nich było fajną muzyczką z fajnym tekstem, którego być może w pełni nie rozumieli, a który w podświadomości "rył im w głowie". Co istotne - ich rodzice nie mieli rownież tej wiedzy. 
Teraz na topie kolejni współcześni "bohaterowie" młodych. Wśród nich "boski" Skolim. Przedstawiony jako "Gwiazda" wieczornych koncertów w wielu polskich miastach, również (niestety) w moim. W towarzystwie znanych od dawna piosenkarzy, którym nie przeszkadzają teksty pełne aluzji erotycznych i niecenzuralnych fraz. "Zrobię ją na blacie, lubi rzeczy zakazane/Znów się przy mnie kładzie i ma wszystko rozebrane/Zrobię ją na blacie, lubi rzeczy p******e". Na te letnie koncerty przychodzą całe rodziny, z małymi dziećmi, które wesoło powtarzają za swoim idolem teksty pełne aluzji erotycznych i niecenzuralnych fraz. Dla niektórych rodziców to ubaw po pachy, co widać na rolkach, przedstawianych w mediach społecznościowych, nota bene wstawianych również przez znanych nauczycieli, w tym dyrektora pewnej słynnej w Wielkopolsce szkoły. Jest on również pomysłodawcą i organizatorem śremskiej Alei Gwiazd, którą postanowił wzbogacić o pamiątki po, będącym na topie, "idolu dziecięcej wyobraźni". 
Na stronie z artykułem na temat tego wiekopomnego" wydarzenia znalazłam jeszcze jeden "smaczek". Spójrzcie na fotkę, autorstwa pana Ch. Ciekawe, czy pan reporter ma córkę w odpowiednim wieku i czy pozwoliłby jej trzymać taki transparent podczas koncertu "bożka"? Afera ze STU jakoś ucichła więc może czas na kolejny ruch.
Do tematu odpowiedzialności i dojrzałość redaktorów i reporterów jeszcze wrócę, podobnie, jak i rodziców i innych dorosłych. Zamierzam kontynuować tę serię, biorąc się za kolejne przykłady. Może pomogą one wszystkim pracującym nad kształtowaniem odpowiednich wzorców. Rok szkolny już blisko, czas się spieszyć. I nie przyjmuję do wiadomości, że się czepiam, że zawsze byli "artyści" tego pokroju. Zgoda. Jednak czasy się zmieniają, ale rola rodzica i wychowawcy nie.

#OdpowiedzialnośćWychowawcza #OchronaDzieci #EdukacjaRodziców #GraniceWInternecie #PatologiaWSieci #WulgaryzmyNieDlaDzieci #SzkodliweTreści #MuzykaBezPrzesady #GraniceWychowania