piątek, 28 sierpnia 2026

Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie

Wczoraj pisałam o Alei Gwiazd w Śremie i uhonorowaniu kolejnego bożka młodych. Zaraz później natrafiłam na film z koncertu pana S. w moim rodzinnym mieście :-( Na scenie MOK-u (Miejski Ośrodek Kultury), która wcześniej była areną dla prawdziwych artystów, chociażby Joanna Dutkowska Band, Bullseyes z Darkiem Łukasikiem (nota bene moim byłym utalentowanych sąsiadem) i Mateuszem Jarząbkiem. Jak to się stało że miejsce mające w nazwie słowo „kultura” gościło „artystę”, którego muzyka z kulturą nie ma nic wspólnego?! Niestety nie rozumieją tego nie tylko organizatorzy (a może rozumieją, ale pecunia non olet), ale i rodzice maluchów, uczestniczących w tym oburzającym wydarzeniu. Szczególne mam tu na myśli jedną z mamusiek, której rolkę na Instagramie wyśledził Adam Weber, muzyk i przedsiębiorca muzyczny. Komentując wypowiedź pani W. (skądinąd nazwsko tej pani jest mi znane) odniósł się do jej oburzenia, że „ludzie się pos..ali w komentarzach potem, jak wstawiłam nagranie kiedy moja córka (9-latka – tak a propos) śpiewa na koncercie ze Skolimem na scenie”. Nie rozumiejąc słowa patologia, broni zaistniałej sytuacji – „moja córka była szczęśliwa, śpiewała, tańczyła, weszła na scenę i będzie miała wspomnienia na całe życie, jakich wy mieć nie będziecie”. Cóż – tego typu wspomnienia, jakie zafundowała swojej córce pani W.  na pewno w przyszłości bardzo jej się przysłużą. Nie tylko pod kątem wpływu na psychikę, również ze względu na ewentualną karierę. A internet niczego nie zapomina. 

Polecam obejrzenie całego filmu. Brawa dla pana Adama! A wy Rodzice, przemyślcie na przyszłość rozrywkę, jaką fundujecie Waszym dzieciom i uwieczniacie w social mediach, nie zważając na konsekwencje, nie szanując prawa dziecka do ochrony swojego wizerunku. Miejcie też na względzie, nie tylko dobro swoich dzieci. Wszak „Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie”. 

czwartek, 27 sierpnia 2026

Wulgaryzmy i dwuznaczne teksty - gdzie leży granica?

Minęło prawie pół roku od mojej ostatniej aktywności na blogu. Powodów kilka. Najważniejsze to: życie w dobrostanie cyfrowym - ucieczka od SM oraz niezgoda na algorytmy, które promują hejt, agresję, treści kontrowersyjne, powodujące silne emocje i konflikty, gniew, oburzenie, lęk, a nawet obrzydzenie. Nie mogę jednak milczeć obserwując narastanie zjawiska wysoce szkodliwego - wulgaryzmów i dwuznaczności w hitach, które trafiają do najmłodszych. 

Każdy czas ma swoich "twórców". Gdy zaczynałam przygodę trenerską na topie byli patostreamerzy - Gural, Rafatus, Magical - ukazujący relacje na żywo z alkoholem, bójkami, agresją i wyzwiskami. Obok nich funkcjonowała grupa youtuberów, którzy z agresji, hejtu, sadyzmu i wulgaryzmów uczynili sobie sposób na dostatnie życie. Wiadomo - algorytmy karmią się takimi treściami, a ruch na stronie przekłada się na większe pieniądze – z reklam, sprzedaży gadżetów, z biletów na spotkania z "bohaterami" - Wielki Gimper, IsAmUxPompa, TheNitroZyniak... Kolejną grupę "artystów" poznałam ucząc plastyki (krótki epizod w karierze belferskiej). Miałam zwyczaj organizować (na życzenie uczniów pewnej klasy piątej) koncerty życzeń. Twierdzili, że lepiej im się pracuje przy muzyce. I oto dane mi było zaznajomić się z "dziełami" "Mademoiselle” — Blacha 2115, "Wytrzymajmy dwa tygodnie” — Cypis ft. Ziro. Zszokowana wyborem młodych ludzi, rozpoczęłam dyskusję na temat "wartości" przedstawianych w utworach. To, co dla mnie stanowiło powód, do delikatnie mówiąc "niesmaku", dla nich było fajną muzyczką z fajnym tekstem, którego być może w pełni nie rozumieli, a który w podświadomości "rył im w głowie". Co istotne - ich rodzice nie mieli rownież tej wiedzy. 
Teraz na topie kolejni współcześni "bohaterowie" młodych. Wśród nich "boski" Skolim. Przedstawiony jako "Gwiazda" wieczornych koncertów w wielu polskich miastach, również (niestety) w moim. W towarzystwie znanych od dawna piosenkarzy, którym nie przeszkadzają teksty pełne aluzji erotycznych i niecenzuralnych fraz. "Zrobię ją na blacie, lubi rzeczy zakazane/Znów się przy mnie kładzie i ma wszystko rozebrane/Zrobię ją na blacie, lubi rzeczy p******e". Na te letnie koncerty przychodzą całe rodziny, z małymi dziećmi, które wesoło powtarzają za swoim idolem teksty pełne aluzji erotycznych i niecenzuralnych fraz. Dla niektórych rodziców to ubaw po pachy, co widać na rolkach, przedstawianych w mediach społecznościowych, nota bene wstawianych również przez znanych nauczycieli, w tym dyrektora pewnej słynnej w Wielkopolsce szkoły. Jest on również pomysłodawcą i organizatorem śremskiej Alei Gwiazd, którą postanowił wzbogacić o pamiątki po, będącym na topie, "idolu dziecięcej wyobraźni". 
Na stronie z artykułem na temat tego wiekopomnego" wydarzenia znalazłam jeszcze jeden "smaczek". Spójrzcie na fotkę, autorstwa pana Ch. Ciekawe, czy pan reporter ma córkę w odpowiednim wieku i czy pozwoliłby jej trzymać taki transparent podczas koncertu "bożka"? Afera ze STU jakoś ucichła więc może czas na kolejny ruch.
Do tematu odpowiedzialności i dojrzałość redaktorów i reporterów jeszcze wrócę, podobnie, jak i rodziców i innych dorosłych. Zamierzam kontynuować tę serię, biorąc się za kolejne przykłady. Może pomogą one wszystkim pracującym nad kształtowaniem odpowiednich wzorców. Rok szkolny już blisko, czas się spieszyć. I nie przyjmuję do wiadomości, że się czepiam, że zawsze byli "artyści" tego pokroju. Zgoda. Jednak czasy się zmieniają, ale rola rodzica i wychowawcy nie.

#OdpowiedzialnośćWychowawcza #OchronaDzieci #EdukacjaRodziców #GraniceWInternecie #PatologiaWSieci #WulgaryzmyNieDlaDzieci #SzkodliweTreści #MuzykaBezPrzesady #GraniceWychowania


piątek, 20 marca 2026

Szkoła, dom i odpowiedzialność platform - dzień drugi Forum Cyfrowego Obywatelstwa

Dziś kilka refleksji z drugiego dnia konferencji i ścieżki Szkoła i dom
Mec. Agata Dawidowska, Rzeczniczka Praw Uczniowskich w Poznaniu w swojej prelekcji na temat wieku cyfrowej dojrzałości zaznaczyła, że sposób używania smartfonów przez dorosłych nie różni się zasadniczo od wykorzystania ich przez młodzież. Mimo, że na pytanie swoich pociech „Co robisz w telefonie?” deklarują zaangażowanie w pracę, w rzeczywistości przeglądają media społecznościowe (60%) i komunikują ze znajomymi (54,4%).

Mecenas ukazała dysonans miedzy prawem obowiązującym w mediach typu radio i telewizja, a tym co się dzieje w internecie. Według Ustawy o radiofonii i telewizji zakazane jest nadawanie przekazów handlowych: 
1) nawołujących bezpośrednio małoletnich do nabywania produktów lub usług;
2) zachęcających małoletnich do wywierania presji na rodziców lub inne osoby w celu skłonienia ich do zakupu reklamowanych produktów lub usług; 
3) wykorzystujących zaufanie małoletnich, jakie pokładają oni w rodzicach, nauczycielach i innych osobach; 
4) w nieuzasadniony sposób ukazujących małoletnich w niebezpiecznych sytuacjach; 
5) oddziałujących w sposób ukryty na podświadomość + bezwzględny zakaz lokowania produktu w audycjach dla dzieci. 
Dalej skupiła się na analizie sytuacji w innych krajach, w których istnieją ustawy, mające w założeniu chronić dzieci i młodzież przez zakusami właścicieli platform społecznościowych. Wymieniła Francję oraz osławioną już Australię, w której uznano SM za produkt szkodliwy dla rozwoju, na wzór wyrobów tytoniowych ("Tobacco-style regulation"). W modelu australijskim obowiązek uniemożliwienia posiadania kont spoczywa wyłącznie na dostawcach, którzy zobligowani są do ciągłej optymalizacji weryfikacji kont. Za każde poważne naruszenie grozi kara finansowa - do 50 mln AUD (ok. 130 mln PLN). W założeniu system wprowadzony w Australii ma za zadanie zmienić rachunek ekonomiczny platform - koszt zapłacenia kary musi być wyższy niż zysk z reklam generowanych przez miliony nieletnich użytkowników. Tymczasem znajomy dotarł do materiałów, z których wynika, że META potrzebuje 1 godz. i 50 minut na zarobienie 40 czy 50 mln USD! Niestety nie mogę potwierdzić, podając źródła. Mam nadzieję, chociaż może nie powinnam, że to nie halucynacja ;-) 
Zmierzając ku większemu poszanowaniu prywatności w Australii promuje się technologię „Age Assurance”, czyli „parasolowe” pojęcie, obejmujące różne metody ustalania wieku, nie zawsze na podstawie dokumentu, często oszacowanie przedziału wiekowego przez AI („czy ta osoba ma np. mniej niż 16 lat, czy więcej”.) 
W dalszej części wystąpienia mec. Dawidowska skupiła się na kwestii prawnej dotyczącej ograniczenia dostępu do platform dla młodzieży - czy jest to zgodne z wolnością słowa i prawa do informacji. Stwierdziła, że „Wolność nie jest wartością absolutną i w polskim porządku prawnym kończy się tam, gdzie zaczyna się zagrożenie dla życia, zdrowia i bezpieczeństwa.” „Media społecznościowe to nie tylko „informacja”, to ekosystemy projektowane do eksploatacji użytkownika.” „Tak jak nie uznajemy zakazu sprzedaży alkoholu nieletnim czy dostępu nieletnich do hazardu za ograniczenie tak ograniczenie dostępu do szkodliwych algorytmów jest środkiem ochrony zdrowia publicznego.” Kwestie prawne poruszała też Aleksandra Rodzewicz z Instytutu Badań Edukacyjnych, która w przejmującym wystąpieniu Twarz polskiej edukacji. O ochronie wizerunku dziecka mówiła o Eduoversharingu*. Grozę sytuacji potęgowały przedstawiane przykłady rozpowszechniania zdjęć przez placówki szkolne – szczególnie te, wychowujące i kształcące najmłodszych. „Filmy i zdjęcia z udziałem dzieci raz wrzucone do internetu mogą niestety: służyć celom przestępczym, wyłudzeniom, organizacji fałszywych zbiórek na „chore” dziecko”. „Filmy i zdjęcia z udziałem dzieci raz wrzucone do internetu mogą niestety: trafić na fora i portale z treściami CSAM (wykorzystywaniem seksualnym dzieci), ułatwić osobom o złych zamiarach kontakty z dzieckiem na podstawie informacji dostępnych o nim w sieci. Aleksandra Rodzewicz porównała profile i strony przedszkoli/szkół do otwartej, darmowej restauracji dla przestępców seksualnych !!! Zaznaczyła przy tym, że eduoversharing nosi znamiona wyzysku – nauczycielki (grupa publikująca zdjęcia swoich podopiecznych najczęściej) robią to, chcąc zdobyć dla placówki obserwujących i przyciągnąć rodziców. Mało tego – posługują się prywatnym sprzętem, co przeczy zasadom RODO, a ich działanie nie ma pokrycia w Podstawie Programowej. Kolejna prelegentka - dr hab. prof. UAM Iwona Chmura-Rutkowska z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu - skupiła się na tematyce przemocy ze względu na płeć w środowisku cyfrowym i tym, co powinni wiedzieć dorośli. Jako naukowczyni, przytoczyła szereg wyników badań i przybliżyła pojęcia, z którymi możecie zapoznać się studiując zdjęcie slajdów. Przytaczając konkretne liczby mówiła o naruszaniu przestrzeni osobistej przez niepożądane dotknięcia (uściski, łaskotanie, klepanie, szczypanie, napieranie, ocieranie, blokowanie możliwości poruszania się) lub odgłosy (gwizdy, mlaskania, cmoknięcia…) wobec innej osoby. Codziennością jest pokazywanie, rozsyłanie, zdjęć, filmików, rysunków o seksualnym i/lub wulgarnym charakterze oraz pornografii osobom, które tego nie chcą; oglądanie pornografii w obecności innych, bez uzyskania zgody (33% - 34,5% i 32%) Do tego dochodzi: robienie seksualnych aluzji, seksualnych gestów (32% - 29% i 35%), uderzanie, popychanie, kopanie z komentarzem lub wyzwiskiem dotyczącym płci lub seksualności (32% - 30% i 43%); wygłaszanie publicznie ośmieszających, poniżających komentarzy na temat ciała, sposobu poruszania się, jego intymnych części - 30% (35% i 25%). Kolejne punkty na liście to: uporczywe przyglądanie się, śledzenie, krzywdzące komentowanie profilu, zdjęcia, wypowiedź na portalu społecznościowym w kontekście płci i seksualności, rozpowszechnianie szkodliwych kłamstw na temat czyjegoś zachowania, intymnych relacji z chłopakiem/dziewczyną. Na potępienie zasługuje też brak poszanowania prywatności poprzez sięganie do cudzego plecaka, zabieranie i chowanie ubrań, w sytuacji gdy dana osoba jest w szatni, itp. Osobną kwestię stanowi brak poszanowania wizerunku poprzez wrzucanie do sieci zdjęć i filmików bez zgody osoby, na nich przedstawionej. 
Aby uświadomić sobie powagę sytuacji warto zapoznać się z wszystkimi danymi – jest ich znacznie więcej. Dlatego zachęcam do obejrzenia relacji z wystąpień (link wkrótce). Prześledźcie wystąpienie Dojrzeć do praw Małgorzaty Kowalewskiej z Fundacji Orange i dr Anna Buchner z Pracowni badawczej Empowermind / Instytut Stosowanych Nauk Społecznych UW. Prelegentki skupiają się na danych z drugiej edycji raportu (o takim samym, jak wystąpienie, tytule). Analizują kwestię bezpieczeństwo w sieci vs prywatności. ”Publikowanie zdjęć i obecność w mediach społecznościowych to dla młodych sposób na potwierdzenie swojej przynależności do grupy i zdobycie akceptacji. Jednocześnie każdej publikacji towarzyszy realny lęk – przed hejtem, kompromitacją, utratą kontroli nad wizerunkiem czy trwałym zapisem w internecie”. 
O obawach młodych ludzi mówiła również Anna Błaszkiewicz z Fundacji Kosmos dla Dziewczynek. Jej wystąpienie Dziewczynki i komunikatory, czyli co naprawdę dzieje się na Whatsappie pełne jest niepojących wypowiedzi uczestniczek fundacyjnego projektu. 
Konkretną pomoc zaproponowała z kolei Małgorzata Maryl-Wójcik z Fundacji UNIQA, skupiając się na profilaktyce i prezentując Szczepionkę na hejt - m.in. materiały edukacyjne dla wszystkich grup społeczności szkolnej. Podzieliła tę społeczność na 8 grup, w zależności od sposobu „zaangażowania się” w przemoc: obrońcy, agresorzy, potencjalni obrońcy, niezaangażowani świadkowie, asystenci, aktywni kibice, bierni kibice, wrogojaciele. 
Ostatnie wystąpienie - przed debatą – dotyczyło higieny cyfrowej, czyli pojęcia, którym Magdalena Bigaj zastartowała sesję plenarną pierwszego dnia. Edyta Daszkowska z Fundacji „Instytut Cyfrowego Obywatelstwa” podała gotowy przepis na tę higienę. Teraz tylko wystarczy się do niego stosować :-) Życzę powodzenia – sobie i Wam.
Zachęcam również do przeczytania obszernej relacji z Forum autorstwa Marcina Polaka na Edunews.

#FCO2026 oraz #ForumCyfrowegoObywatelstwa.

*Eduoversharing - zbitka słów: education + oversharing, czyli nadmiarowe, często nieprzemyślane dzielenie się informacjami (tu: wizerunkiem dzieci) przez instytucje edukacyjne takie jak przedszkola, szkoły, poradnie psychologiczno - pedagogiczne czy inne placówki oświatowe.
To nadmiarowe udostępnianie wizerunku, danych osobowych lub danych identyfikujących dzieci (np. zdjęć, nagrań, imion i nazwisk, dyplomów) w przestrzeni publicznej, szczególnie w mediach społecznościowych.