Miałam zamieścić post wczoraj. Znalazłoby się w nim pytanie, czy rodzice przygotowali swoje małe pociechy na koncert Skolima, ćwicząc wraz z nimi śpiew Wielkich Przebojów Artysty. Nie ma to, jak cała rodzina (szczególnie jej męska część) podśpiewująca „Lubię, jak dochodzisz […]”, „Uważaj, moja mała, żebyś się nie zajebała” lub „Rozkładam nogi twoje / I biorę to, co moje”…Może przy okazji dzieci zaliczyłyby przyspieszony kurs edukacji seksualnej. Niestety, wszelkie próby wokalne poszły na marne. Natura/Pan Bóg/inna siła wyższa przeszkodziła w „delektowaniu się” dziełami Artysty. Nad Lesznem rozpętała się nawałnica, która uszkodziła nagłośnienie, oświetlenie, scenę, na której mieli wystąpić, w towarzystwie Skolima, kolejni młodzi artyści, zwabieni (ups – zaproszeni) przez niego do wspólnego śpiewu.
Podobnie, jak zaproszenie dostała prezydencka córka i jej koleżanki podczas spotkania w Juracie – „Na scenę pójdziecie, co?”. Już żadna mamuśka z Leszna nie nagra – podobnie jako pani W. rolki, którą będzie mógł skomentować Adam Weber. Został tylko żal, wyrażony w komentarzach, wzmocniony zdjęciami własnych dzieci (dwie córeczki w wieku wczesnoszkolnym od pani B oraz kilkuletni synek pani O.-M. ) ubranych w „kultowe” bluzy. Drogie panie – nie macie czego żałować! Podziękujcie raczej losowi, albo i komu tam jeszcze, że uchronił Was przed zrobieniem kolosalnego błędu. I mimo, że ktoś wrzucił info, że kolejny przyjazd króla Latino do Leszna odbędzie się już 12.09 – odpuście sobie. Poszukajcie dla Waszych pociech innej rozrywki. Dziękujcie też sile wyższej, że warto było stracić te 150 zł (plus opłata serwisowa) „za łebka”, żeby Wasze dzieci nie były narażone na deprawację. Bo, odnosząc się do komentarza pani Joanny - „Uff, dzięki pogodzie nasze uszy nie musiały cierpieć” - nie chodzi tylko o uszy.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz